niedziela, 13 listopada 2011

Zbyt wiele listów od niej

Miałem takie nieszczęście, aż żal mi siebie samego, znaleźć to przeklęte pudełko. Ogryzam sobie palce, odgryzam dłonie, odrywam ramiona.
Sięgam mimo kurwa wszystko i otwieram tę upiorną, czerwoną puszkę z której odłazi farba. Płatki pordzewiałego plastiku kleją mi się do dłoni, które zadziwiająco szybko spotniały mi z wrażenia.

Otwieram to cholerne pudełko, puzderko, pojemniczek. Otwieram nienawidząc się za to, nienawidząc ją za nie, nienawidzę świata, chcę krzyczeć, otwieram je i padam na kolana.
Bogowie, cóż za przaśny widok. Kretyn klęczący na środku salonu płacze jak na pogrzebie własnej matki, trzyma w rękach stalową puszkę po duńskich ciasteczkach, a ze środka jak pióra z rozerwanej poduszki sypią się te jej cholerne skrawki.

Wszędzie pisała te cholerne skrawki. Pisała i chowała po kieszeniach. Pisała i śmiała się pięknie, kiedy pytałem co to. Śmiała się, mrugała oczami, tymi pieprzonymi szarymi oczami, a ja kiwałem głową i miałem wyjebane.

Jej już niema. Mnie niema. Niczego kurwa.

Kurwa.

6 komentarzy:

  1. Jej już niema. Mnie niema. Niczego kurwa.

    ...są kurewskie wspomnienia..

    OdpowiedzUsuń
  2. ona. w bawełnianej bluzeczce, dziś bez niej, już.
    nie będzie się tu. tu właśnie upubliczniać. kiedy miejsca nie ma, by do Raczka pisać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jakoś wiem, że Cie polubię, tak mnie przygniotło, jakby ktoś władował mi całą pięść w mostek, fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. on zauroczony, samodestrukcją.
    ona. jej imię, zaczyna się na
    P.

    ona to P. i coś więcej.

    OdpowiedzUsuń